Untitled Document
Sonet 72
72
Och, obyż świat nie kazał ci wymieniać
Cnót moich, któreś powinna miłować,
Po śmierci mojej odegnaj wspomnienia,
Bom niewart twego pochlebnego słowa;
Nie zechciej zmyślić kłamstwa w swej zacności,
By przyznać wiele nad zasługi moje,
Pochwałą zdobić złożone w grób kości
Większą, niż prawdzie zbyt skromnej przystoi:
Niech się twa miłość nie wyda fałszywa,
Że kłamstwa o mnie przychylne rozgłasza,
Imię me ziemia niechaj z ciałem skrywa,
By nie doznała wstydu miłość nasza.
Mnie bo zawstydza to, co daję światu, A ciebie, żeś mnie pokochała za to.
Leszek EleMorowlcz
73
Ów roku czas dziś możesz dojrzeć we mnie,
Gdy zżółkły liść wciąż rzadziej zwisa z drzewa,
Z konarów tych, na których tak przyjemnie
W młodości mej chór ptasząt słodko śpiewał.
Widzisz ten czas, gdy już ostatnie błyski
Gasnący dysk układa na zachodzie,
Gdy gaśnie blask, gdy koniec dnia jest bliski,
Gdy dzień wnet spać w wieczornym pójdzie chłodzie.
I widzisz we mnie tego ognia jaśnie,
Co tli się jeszcze w młodości popiołach,
Jak w łożu śmierci, aż całkiem nie zgaśnie,
Gdy już jej młodość podsycić nie zdołr
A widząc to, tym bardziej musisz kochać To, po czym wkrótce przyjdzie ci zaszlochać.
|
 |